Dzisiaj będzie o obiektywach dla artystów w wersji budżetowej :-)
Wszyscy którzy interesują się piktorializmem, klasycznymi miękkimi portretami i mają ciągoty w stronę baśniowych krain dochodzą do momentu w którym trzeba kupić obiektyw do tego szczytnego celu. Możliwości jest pełno, od malutkich monokli które mniej kultowych producentów kosztują grosze (grosze to 100-300$) do ogromnych mosiężnych obiektywów które oprócz zaporowej ceny mają również zaporowe gabaryty :-( Boleśnie się o tym przekonałem jadąc odebrać obiektyw legendarny i bardzo rzadki - Voigtlander Universal Heliar 42cm którego kupiłem w bardzo okazyjnej cenie 500€. Całą drogę po niego (450km) jechałem wniebowzięty, całą drogę wracałem...zdumiony i chyba zły. Moja Norma 8x10 jest w stanie unieść każde szkło, waga i ogniskowa nie mają znaczenia. Niestety obiektyw okazał się większy niż...płytka obiektywowa od Sinara...obiektyw mieszka teraz w Kanadzie i stoi na studyjnym Deardorfie...
Na drugim biegunie są malutkie monokle - jak np. Vademecum firmy Emil Busch. Obiektywy malutkie (około 3,5cm średnica) i w zależności od formatu mające ogniskowe w przedziale 15-75cm co 10cm. Składa się z nich różne kombinacje - peryskopy lub aplanaty, szerokie peryskopy lub aplanaty lub używa się pojedynczych soczewek nazywanych krajobrazowymi.
Gdzieś między tymi skrajnościami są wszystkie formy pośrednie, wynalazki mniej (jak Adjustable Landscape Lens) lub bardziej (jak Plasmat, Imagon) znane, dostępne i wyceniane. Wszystkie mają wady i zalety, różni ludzie mają też różne oczekiwania...niestety wiedzy na ten temat nie ma zbyt dużo a wiele rzeczy weryfikuje dopiero zakup i własne posmakowanie - tego jak się danym obiektywem robi i jakie efekty ten obiektyw daje.
Zdjęcie z poprzedniego postu (Brama Pałacowa) zostało zrobione "własnoręcznie" złożonym peryskopem o ogniskowej 36cm. Dzięki uprzejmości pewnego Grzegorza K (dzięki Grześ!) stałem się posiadaczem zestawu soczewek o ogniskowych w przedziale 16,5cm-200cm (tak, dwa metry ogniskowa), całość kosztowała grosze bo chyba około 100zl... Są to "czystej krwi" monokle czyli pojedyncze soczewki jednoelementowe. Podobnie jak w przypadku Vademecum, można z nich złożyć obiektyw dwusoczewkowy o żądanym polu krycia lub używać ich jako samodzielne obiektywy - czyli właśnie monokle. Soczewki dotarły w "czystej formie" czyli bez żadnych oprawek, to co najbardziej cieszy to ich rozmiar - średnica 65mm, jedynie jedna ogniskowa ma 60mm - a więc będzie dużo jaśniej niż w "Casket-ach" czyli Vademecum i podobnych. Dokupiłem im oprawki stosowane przy filtrach Cokin i po "perfekcyjnym" wycentrowaniu przykleiłem :-)
Elementem chyba najważniejszym jest migawka która umożliwia krótkie czasy naświetlania - tak się szczęśliwie złożyło, że miałem o idealnej średnicy (jest to Compound 4) i na dodatek ze skalą przysłon wyskalowaną w milimetrach :-)))
Migawka po lekkim tuningu taśmą izolacyjną została wyposażona w dwie oprawki filtrów 67mm co umożliwia błyskawiczne zakładanie soczewek.
Przy używaniu monokla sprawa ogniskowej i przysłony jest prosta - ogniskowa jest taka jaka...jest :-) a przysłona jest łatwa do obliczenia bo chodzi tylko o stosunek ogniskowej do średnicy przysłony. Przy obiektywie dwusoczewkowym sprawa się ciut komplikuje bo ogniskową trzeba obliczyć (nawet gdy używamy dwóch identycznych soczewek - a nie tylko podzielić ich ogniskową na dwa) a przysłona również wymaga lekkiego skomplikowania wzoru. Na szczęście w jednej z starych książek są oba wzory (do obliczania ogniskowej i przysłony) więc mogłem dokładnie te parametry obliczyć i wydrukować sobie ściągę.
Jak widzicie, zestaw który wybrałem dla swojego 8x10 ma ogniskowe 36-67cm w przypadku monokli i 20-82cm w przypadku peryskopu - dłuższych ogniskowych nie jestem w stanie używać ze względu na wyciąg miecha - moja kamera ma max 90 czy 95cm.
Zestaw ten jest za duży na większość kamer 4x5 ze względu na rozmiar migawki (ale tam wystarczają malutkie monokle bo i ogniskowe są krótsze więc zawsze jest dość jasno na matówce) ale do 8x10 nadaje się idealnie - i całość jest obłędnie lekka!
Tak wygląda kamera z różnymi ogniskowymi od 20 do 82cm i ustawieniu ostrości na niekończoność.
Soczewki nie mają powłok a nawet peryskop jest jednym z najprostszych obiektywów - chyba drugim w historii bo powstał z połączenia dwóch monokli. Więc na matówce szaleją wszystkie możliwe wady optyczne w ilościach mogących przyprawić o zawał lub...zachwyt :-) Płaszczyzna ostrości nie jest płaszczyzną. Dystorsja i flara na najkrótszych ogniskowych jest tak ogromna, że w zasadzie dyskwalifikuje je do użytku przy całkiem otwartej przysłonie. Wraz z wzrostem ogniskowej wszystkie parametry ulegają poprawie a przymknięcie o 1-2 działki (lub wcale w przypadku najdłuższych ogniskowych) umożliwia zrobienie pięknej szitki którą można i powiększać, i odbijać stykowo.
Do całości mam dopasowany uchwyt Cokin i podstawowy zestaw filtrów - czerwony, żółty i szara połówka. Tu nie muszę się bać, że plastikowy filtr zwali mi ostrość :-)
Dla mnie jest git. Mam leciutkie szkła o sporym zakresie ogniskowych, jasne i kosztowały grosze. Jeśli chcecie zrobić coś podobnego to szukajcie producenta optyki (są w Polsce na pewno) lub allegro czy ebay - tam też się rożne soczewki trafiają za grosze - właśnie takie - pojedyncze, nowe i kosztujące ułamek gotowego obiektywu. Wzory udostępnię jeśli będzie potrzeba :-)
czwartek, 28 listopada 2013
czwartek, 3 października 2013
Brama pałacowa...
I nie tylko...
Bo gdy trzymam w ręce stykówkę to czuję się jakbym miał przed sobą bramę do raju...raju dla mych oczu i przeciążonej mózgownicy...
W końcu zbiegły się wszystkie niezbędne warunki, w końcu dojrzałem i doczekałem...
Nie lubię, nie toleruję rzeczy miałkich, płytkich...dlatego często coś odrzucam, tracę, zmieniam, kombinuję, przeczekuję...
Cieszę się, że istnieje fotografia, że jest "nieskończona" i, że mogę się nią zajmować...
Zaczynam przygodę z piktorializmem, pewnie nie dotrę do sedna i pewnie trochę wypadnę z któregoś zakrętu...ale smaku raczej nie stracę :-)
Brama (drzewa) była sadzona w czasie gdy zaczynano stawiać pałac...ta ma około 200 lat.
Wiele razy podchodziłem do pokazania tego miejsca, wszystkie poprzednie próby nic mnie nie urzekły...
Teraz, dzięki kombinacji genialnego aparatu, zaryzykowania z nieprzewidywalnymi obiektywami i formie (stykówka 8x10) która daje mi odpocząć od powiększeń (a to bardzo ważne bo od paru miesięcy nie robię nic oprócz powiększeń - na dodatek nie swoich) mam znowu uśmiech na twarzy i wielokrotnie wracam do niej w ciągu dnia...żeby choć na chwilę popatrzeć...
Jest piękna, "sama" świeci i nie wygląda jak kalka z rzeczywistości...
Nauczyła mnie trochę i nakarmiła :-) Na monitorze jest tylko namiastką siebie - lecz nie można jej inaczej pokazać...
Dużo się zmieniło w moim życiu przez ostatni rok. Chyba wszystko...
Również rzeczy foto i około fotograficzne...podzielę się tym z Wami...
Wiem, że już parę razy deklarowałem - ale teraz po rewolucjach, uspokojeniu i zaplanowaniu, ruszam z blogiem i ciężko będzie mnie spotkać gdziekolwiek indziej...
Bo gdy trzymam w ręce stykówkę to czuję się jakbym miał przed sobą bramę do raju...raju dla mych oczu i przeciążonej mózgownicy...
W końcu zbiegły się wszystkie niezbędne warunki, w końcu dojrzałem i doczekałem...
Nie lubię, nie toleruję rzeczy miałkich, płytkich...dlatego często coś odrzucam, tracę, zmieniam, kombinuję, przeczekuję...
Cieszę się, że istnieje fotografia, że jest "nieskończona" i, że mogę się nią zajmować...
Zaczynam przygodę z piktorializmem, pewnie nie dotrę do sedna i pewnie trochę wypadnę z któregoś zakrętu...ale smaku raczej nie stracę :-)
Brama (drzewa) była sadzona w czasie gdy zaczynano stawiać pałac...ta ma około 200 lat.
Wiele razy podchodziłem do pokazania tego miejsca, wszystkie poprzednie próby nic mnie nie urzekły...
Teraz, dzięki kombinacji genialnego aparatu, zaryzykowania z nieprzewidywalnymi obiektywami i formie (stykówka 8x10) która daje mi odpocząć od powiększeń (a to bardzo ważne bo od paru miesięcy nie robię nic oprócz powiększeń - na dodatek nie swoich) mam znowu uśmiech na twarzy i wielokrotnie wracam do niej w ciągu dnia...żeby choć na chwilę popatrzeć...
Jest piękna, "sama" świeci i nie wygląda jak kalka z rzeczywistości...
Nauczyła mnie trochę i nakarmiła :-) Na monitorze jest tylko namiastką siebie - lecz nie można jej inaczej pokazać...
Dużo się zmieniło w moim życiu przez ostatni rok. Chyba wszystko...
Również rzeczy foto i około fotograficzne...podzielę się tym z Wami...
Wiem, że już parę razy deklarowałem - ale teraz po rewolucjach, uspokojeniu i zaplanowaniu, ruszam z blogiem i ciężko będzie mnie spotkać gdziekolwiek indziej...
niedziela, 30 grudnia 2012
Schwarzschild, bzdury, klamstwa and the lens :)
Fotografia wielkoformatowa "walczy" z efektem schwarzschilda znacznie bardziej niz mało i średnioformatowa. A im bardziej wielkoformatowa tym większa walka. Powodem jest konieczność mocniejszego przymykania przysłony w obiektywie, wymuszona mała głębią ostrości obiektywów wielkoformatowych a jest to spowodowane ich ogniskową. Odpowiednikiem 50mm w małym obrazku jest 180mm dla formatu 4x5 cala i 360 dla 8x10. Robocze przysłony tych formatów to f/16-32 dla 4x5 i f/32-64 dla 8x10. Dodając do tego filtr, czasami korekcję ze względu na wyciąg miecha i zazwyczaj niskoczuły film, możemy często przekraczać graniczne 1s nawet w słoneczny dzień.
Wszystkie filmy obarczone są tą przypadłością i wymagają korekcji czasu naświetlania + korekcji wywołania bo efekt schwarzschilda jest nierównomierny. Im większa rozpiętość tonalna fotografowanej sceny tym większy problem bo światła są na niego bardziej odporne niż cienie (upraszczając zjawisko).
Jedne filmy radzą sobie z tym bardzo dobrze (przynajmniej wg producentów) a inne bardzo źle (też wg producentów). Filmów ktore radzą sobie gorzej jest oczywiście zdecydowana większość.
Ile w tym wszystkim prawdy? Pokażę to na przykładzie Fomy 400 która to jest jednym z najbardziej podatnych filmów na w/w efekt i która to ma dokumentacje producenta bardzo mocno różniącą sie od jej faktycznych właściwości.
Zrobiłem dwie klatki, pierwsza ma czas naswietlania 1s i przysłonę f/8 (żeby nie załapać się na schwarzschilda) a druga ma przysłone f/45 (żeby sie na schwarzschilda załapać z całą mocą :)
Negatyw zostal dokladnie skalibrowany, czulość faktyczna wyszła iso80. Fakt, ze wywoływanie w tubkach BTZS więc rotacyjnie i bez wstępnego zwilżania co obniża czulość o 1/3-1/2ev ale to i tak wynik daleki od iso400 o ktorym "wspomina" producent.
Gdyby efektu Schwarzschilda nie bylo to po przymknięciu przysłony do f/45 czas naświetlania byłby 32sek. Gdyby sugerować się danymi (bełkotem?) producenta to wyszłoby około 210sek. A gdyby wziąść dane z programu ktory używam do kalibracji (znowu BTZS) to wychodzi 67sek co nijak się ma do danych producenta. Program również zalecił skrócenie czasu wywoływania z normalnych 9m32s do 7m56s
Więc...dwie szitki 8x10, Foma 400, scena z mojej ciemni zawierająca elementy całkowicie czarne i całkowicie białe, oświetlenie jarzeniowe o temp. światła dziennego. Szitki sa sfotografowane na podświetlarce z manualną ekspozycją.
1s
45s
Jak widać, jest genialnie :) szitka 45s ma odrobinę mniej gęste światła, moża to dopieścić ale równie dobrze można to sobie darować. Wyobraźcie teraz sobie jak wyglądałaby szitka naświetlona 210s...
Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest żenująco prosta... Ponieważ negatyw został skalibrowany i pracuje na faktycznej czułości... Jeśli producent podaje czułość o 2ev (!!!) wyższą niż faktyczna i ratuje się podawaniem zawyżonych czasów wywoływania to przy parudziesięcio sekundowym naświetlaniu faktycznie dzieje się dramat...
Taka sytuacja jest również z innymi filmami i do większości dopasowuje się tą samą krzywą czasu naświetlania/wywoływania. Więc nie taki straszny ten Schwarzschild :)). Jedynie parę filmów znacząco od tego odbiega - tmaxy, acros i śp. Efke/Adox.
Przy okazji wyszły dwie rzeczy... Foma ma tak straszliwie brudna emulsję, że się nawet na stykówki nie nadaje. Co ciekawe, parę pierwszych szitek z tej paczki...było czyste :) Wot technika, prawie jak Efke :)
Rzecz druga to sprawdzałem czy mam matówkę prawidłowo ustawioną (Norma 8x10 ma regulacje płaszczyzny matówki i robiłem to przy "CLA") i owszem, mam dobrze ustawioną. Ostrość była ustawiona na światłomierz leżacy pod powiększalnikiem i jest perfekt. Odległość od kamery to jakieś 3,5m. A rzecz która się okazała to niewiarygodna rozdzielczość i kontrast całkiem otwartego obiektywu (no dobra, był przymknięty tylko o 1/3ev). Poniżej dwie klatki, f/8 i f/45, wycinki z szitek fotografowane cyfra w trybie super-turbo-makro :)
F/8
F/45
Na światłomierzu nie widać spadku rozdzielczości...aż takiej potegi się nie spodziewałem...
Ten szalony obiektyw to Apo Symmar 360/6,8...chylę czoła :)
Gdyby ktoś chciał mieć perfekcyjnie skalibrowany negatyw, obojętnie jakiego formatu to świadczę taka usługę, mam błogosławieństwo wspołtwórcy całego "systemu" - Freda Newmana. Opis całości niebawem...dla niecierpliwych:
Btzs w necie
Kanał "viewcamerastore" na youtube.
Polecam zwłaszcza wielkoformatowcom! Zwróćcie uwagę na aplikacje expodev dostępną na Ipad/Ipod/Iphone :) Zlecając mi skalibrowanie negatywu dostajecie gotowy plik do wgrania który przelicza...wszystko :) od filtrów, poprzez wyciąg miecha po...schwarzschilda :)
Wszystkie filmy obarczone są tą przypadłością i wymagają korekcji czasu naświetlania + korekcji wywołania bo efekt schwarzschilda jest nierównomierny. Im większa rozpiętość tonalna fotografowanej sceny tym większy problem bo światła są na niego bardziej odporne niż cienie (upraszczając zjawisko).
Jedne filmy radzą sobie z tym bardzo dobrze (przynajmniej wg producentów) a inne bardzo źle (też wg producentów). Filmów ktore radzą sobie gorzej jest oczywiście zdecydowana większość.
Ile w tym wszystkim prawdy? Pokażę to na przykładzie Fomy 400 która to jest jednym z najbardziej podatnych filmów na w/w efekt i która to ma dokumentacje producenta bardzo mocno różniącą sie od jej faktycznych właściwości.
Zrobiłem dwie klatki, pierwsza ma czas naswietlania 1s i przysłonę f/8 (żeby nie załapać się na schwarzschilda) a druga ma przysłone f/45 (żeby sie na schwarzschilda załapać z całą mocą :)
Negatyw zostal dokladnie skalibrowany, czulość faktyczna wyszła iso80. Fakt, ze wywoływanie w tubkach BTZS więc rotacyjnie i bez wstępnego zwilżania co obniża czulość o 1/3-1/2ev ale to i tak wynik daleki od iso400 o ktorym "wspomina" producent.
Gdyby efektu Schwarzschilda nie bylo to po przymknięciu przysłony do f/45 czas naświetlania byłby 32sek. Gdyby sugerować się danymi (bełkotem?) producenta to wyszłoby około 210sek. A gdyby wziąść dane z programu ktory używam do kalibracji (znowu BTZS) to wychodzi 67sek co nijak się ma do danych producenta. Program również zalecił skrócenie czasu wywoływania z normalnych 9m32s do 7m56s
Więc...dwie szitki 8x10, Foma 400, scena z mojej ciemni zawierająca elementy całkowicie czarne i całkowicie białe, oświetlenie jarzeniowe o temp. światła dziennego. Szitki sa sfotografowane na podświetlarce z manualną ekspozycją.
1s
45s
Jak widać, jest genialnie :) szitka 45s ma odrobinę mniej gęste światła, moża to dopieścić ale równie dobrze można to sobie darować. Wyobraźcie teraz sobie jak wyglądałaby szitka naświetlona 210s...
Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest żenująco prosta... Ponieważ negatyw został skalibrowany i pracuje na faktycznej czułości... Jeśli producent podaje czułość o 2ev (!!!) wyższą niż faktyczna i ratuje się podawaniem zawyżonych czasów wywoływania to przy parudziesięcio sekundowym naświetlaniu faktycznie dzieje się dramat...
Taka sytuacja jest również z innymi filmami i do większości dopasowuje się tą samą krzywą czasu naświetlania/wywoływania. Więc nie taki straszny ten Schwarzschild :)). Jedynie parę filmów znacząco od tego odbiega - tmaxy, acros i śp. Efke/Adox.
Przy okazji wyszły dwie rzeczy... Foma ma tak straszliwie brudna emulsję, że się nawet na stykówki nie nadaje. Co ciekawe, parę pierwszych szitek z tej paczki...było czyste :) Wot technika, prawie jak Efke :)
Rzecz druga to sprawdzałem czy mam matówkę prawidłowo ustawioną (Norma 8x10 ma regulacje płaszczyzny matówki i robiłem to przy "CLA") i owszem, mam dobrze ustawioną. Ostrość była ustawiona na światłomierz leżacy pod powiększalnikiem i jest perfekt. Odległość od kamery to jakieś 3,5m. A rzecz która się okazała to niewiarygodna rozdzielczość i kontrast całkiem otwartego obiektywu (no dobra, był przymknięty tylko o 1/3ev). Poniżej dwie klatki, f/8 i f/45, wycinki z szitek fotografowane cyfra w trybie super-turbo-makro :)
F/8
F/45
Na światłomierzu nie widać spadku rozdzielczości...aż takiej potegi się nie spodziewałem...
Ten szalony obiektyw to Apo Symmar 360/6,8...chylę czoła :)
Gdyby ktoś chciał mieć perfekcyjnie skalibrowany negatyw, obojętnie jakiego formatu to świadczę taka usługę, mam błogosławieństwo wspołtwórcy całego "systemu" - Freda Newmana. Opis całości niebawem...dla niecierpliwych:
Btzs w necie
Kanał "viewcamerastore" na youtube.
Polecam zwłaszcza wielkoformatowcom! Zwróćcie uwagę na aplikacje expodev dostępną na Ipad/Ipod/Iphone :) Zlecając mi skalibrowanie negatywu dostajecie gotowy plik do wgrania który przelicza...wszystko :) od filtrów, poprzez wyciąg miecha po...schwarzschilda :)
sobota, 29 grudnia 2012
Nuda...i lekarstwo...
Od dawna nie miałem wolnego czasu...dziś dotarłem do całkowitej bezczynności, uparcie nie pracując od paru dni... Nie mogąc się zmobilizować do robienia własnych odbitek i nie mogąc wyjść z aparatem na dwór (przewiało mnie) popadłem w odrętwienie...
Na szczęście poranna dyskusja o kamerach 8x10 (na forum AT) zmobilizowała mnie do wyciągnięcia Normy i zrobienia czterech portretów, po dwa dla Maji i mojej mamy.
Norma z obiektywem 470mm:
Szybkie wywolanie w tubkach BTZS
Niestety...mama musiała się przesunąć i ostrość wypada w połowie głowy :-/
Odechciało mi się reszty...szitki z Majką wywołam później...
Aparatu nie składam...może ktoś przyjdzie na dniach to zrobimy pstryk...
Wracam do bezczynności...
Na szczęście poranna dyskusja o kamerach 8x10 (na forum AT) zmobilizowała mnie do wyciągnięcia Normy i zrobienia czterech portretów, po dwa dla Maji i mojej mamy.
Norma z obiektywem 470mm:
Emil Busch Rapid Aplanat 470/8
Majka na stanowisku :)
Mama na stanowisku :)
Mama "kadruje" Majke :)
Niestety...mama musiała się przesunąć i ostrość wypada w połowie głowy :-/
Odechciało mi się reszty...szitki z Majką wywołam później...
Aparatu nie składam...może ktoś przyjdzie na dniach to zrobimy pstryk...
Wracam do bezczynności...
wtorek, 27 listopada 2012
Naświetlanie i wywoływanie - Ilford HP5+ i FP4+
Obiecałem podać parametry... Miałem to zrobić razem z następnym tekstem do którego mam już zdjecia ale wczoraj nie dałem rady i dzisiaj też nie dam rady. Parę osób prosi o to "na już" więc prosze bardzo :)
Podane parametry dotyczą negatywów naświetlanych i wywoływanych pod odbitki z powiekszalnika z rozproszonym źródłem światła. Celem nr 1 była jak największa ostrość, odbyło się to kosztem delikatnego spadku czułości. Zyskało ziarno i równomierny przyrost gęstości (krzywa charakterystyczna bez zbędnych "zafalowań"). Filmy średnioformatowe.
Wstępne zwilżanie 3 minuty (mieszanie 5x co 20sek)
Wywoływanie:
HP5 R09 1+25 - 6min
FP4 R09 1+50 - 7,5 min
Mieszanie ciagłe przez pierwsze 30sek (wliczając wlewanie chemii), później 5x co 30sek.
Przerywanie wodą 1min. Wlać, obrócić koreksem 10 razy i zostawić
Utrwalanie 3min mieszane 5x co 20sek (coś mocnego, Tetenal lub Ilford Rapid Fixer 1+4)
Płukanie - zalać wodą, obrócić 10 razy, zostawić na dwie minuty. Wylać i ponownie...5 razy.
Czułośc:
HP5 - iso 160
FP4 - iso 80
Czułość podana dla światłomierzy Gossen, cała reszta wyżej o 1/3ev
R09:
Aktualnie do kupienia np. w Fotonegatywie
Przykładowe skany z HP5:
Z FP4 skanów nie ma i nie będzie bo sprzedałem skaner. Będą skany odbitek...jak kiedyś kupie skaner A3 do odbitek.
Oczywiście na skanie nie widac jak ostry jest negatyw...jedynie jakiś posmak tonalności. Zachęcam do skorzystania i zrobienia paru odbitek :)
Smacznego :)
Podane parametry dotyczą negatywów naświetlanych i wywoływanych pod odbitki z powiekszalnika z rozproszonym źródłem światła. Celem nr 1 była jak największa ostrość, odbyło się to kosztem delikatnego spadku czułości. Zyskało ziarno i równomierny przyrost gęstości (krzywa charakterystyczna bez zbędnych "zafalowań"). Filmy średnioformatowe.
Wstępne zwilżanie 3 minuty (mieszanie 5x co 20sek)
Wywoływanie:
HP5 R09 1+25 - 6min
FP4 R09 1+50 - 7,5 min
Mieszanie ciagłe przez pierwsze 30sek (wliczając wlewanie chemii), później 5x co 30sek.
Przerywanie wodą 1min. Wlać, obrócić koreksem 10 razy i zostawić
Utrwalanie 3min mieszane 5x co 20sek (coś mocnego, Tetenal lub Ilford Rapid Fixer 1+4)
Płukanie - zalać wodą, obrócić 10 razy, zostawić na dwie minuty. Wylać i ponownie...5 razy.
Czułośc:
HP5 - iso 160
FP4 - iso 80
Czułość podana dla światłomierzy Gossen, cała reszta wyżej o 1/3ev
R09:
Aktualnie do kupienia np. w Fotonegatywie
Przykładowe skany z HP5:
Z FP4 skanów nie ma i nie będzie bo sprzedałem skaner. Będą skany odbitek...jak kiedyś kupie skaner A3 do odbitek.
Oczywiście na skanie nie widac jak ostry jest negatyw...jedynie jakiś posmak tonalności. Zachęcam do skorzystania i zrobienia paru odbitek :)
Smacznego :)
piątek, 23 listopada 2012
Nowy negatyw od Adoxa
Prawdziwie nowy i faktycznie od Adoxa. Żaden przepakowany efke-tragizm.
Ma w sobie cechy Apx-ów i "niezrownanych" Chs-ów. Podobno bazuje na starym Apx.
Ma być dostępny również w innych formatach (szitki oczywiście)
Jest taki? Bedzie taki? Uda się utrzymać jakość na...zadowalającym poziomie?
Chciałbym...zwłaszcza 8x10 i żeby 50 szitek nie przekroczyło 150€
I żeby schwarzschild był jak w efke...
I żeby charakterystyką był jak najbardziej zbliżony do Apx-ów
Oto on:
http://adox.de/ADOX_Filme/Premium%20Line%20Films/Silvermax/Silvermax.html
I dedykowany wywoływacz:
http://adox.de/ADOX_Chemie/Filmentwickler/page4/index.html
Ma w sobie cechy Apx-ów i "niezrownanych" Chs-ów. Podobno bazuje na starym Apx.
Ma być dostępny również w innych formatach (szitki oczywiście)
Jest taki? Bedzie taki? Uda się utrzymać jakość na...zadowalającym poziomie?
Chciałbym...zwłaszcza 8x10 i żeby 50 szitek nie przekroczyło 150€
I żeby schwarzschild był jak w efke...
I żeby charakterystyką był jak najbardziej zbliżony do Apx-ów
Oto on:
http://adox.de/ADOX_Filme/Premium%20Line%20Films/Silvermax/Silvermax.html
I dedykowany wywoływacz:
http://adox.de/ADOX_Chemie/Filmentwickler/page4/index.html
niedziela, 11 listopada 2012
Dzisiaj ważny dzień
W marcu kupiłem Ipada...i straciłem moc do pc, został włączony parę razy i chyba tylko żeby odpalić program do kalibracji negatywów. Tym samym straciłem moc do bloga i wszystkich durnych rzeczy jakie sie wiąża z użytkowaniem stacjonarnego pc...
Niestety nie wszystko można robić na Ipadzie a czasami firmy - korporacje celowo robią coś złośliwie i tak np. pisanie bloga poprzez aplikacje google na Ipada jest....przemilczę, po prostu przemilczę.
Na szczęście są dobrzy ludzie z wiedzą i dzisiaj po rozeznaniu tematu zainwestowałem 9,99$ w aplikacje która czyni to wszystko dziecinnie proste...
Więc bedzie teraz dużo, szybko, zdjęcia, filmy...i może coś jeszcze.
Obiecuję :)
Niestety nie wszystko można robić na Ipadzie a czasami firmy - korporacje celowo robią coś złośliwie i tak np. pisanie bloga poprzez aplikacje google na Ipada jest....przemilczę, po prostu przemilczę.
Na szczęście są dobrzy ludzie z wiedzą i dzisiaj po rozeznaniu tematu zainwestowałem 9,99$ w aplikacje która czyni to wszystko dziecinnie proste...
Więc bedzie teraz dużo, szybko, zdjęcia, filmy...i może coś jeszcze.
Obiecuję :)
Hubert
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























