niedziela, 19 marca 2017

Fotografia w Duchu Estetyki Piktorialnej - warsztat fotograficzny I: Polska architektura drewniana

UWAGA! NOWY TERMIN!

Zapraszam na warsztaty organizowane przez studentów i nauczycieli SSF Anima Mundi. Jestem jednym z współorganizatorów i prowadzących te warsztaty.




Fotografia w Duchu Estetyki Piktorialnej 
- warsztat fotograficzny I: Polska architektura drewniana

Termin: 26 maja, godz. 18:00 - 29 maja, godz. 18:00

Osiedlenie się i budowa siedziby ludzkiej jest dla społeczności, jak i dla jednostki jedną z najważniejszych decyzji życiowych, która wiąże się z podjęciem decyzji o odpowiedzialności za stworzony przez siebie ,,świat", jego funkcjonowanie i odnawianie. Dla ludzi sprzed rewolucji przemysłowej dom był miejscem uświęconym. Budowa domu była obrzędem, powtórzeniem (na ludzką miarę) aktu stworzenia świata. Rozpoczynano ją uroczyście od położenia kamienia węgielnego posadowionego w narożniku domu, który nie tylko spajał dwie przyległe ściany, ale wiązał cały budynek.
,,Mieszkanie to nie przedmiot, ani maszyna do mieszkania, lecz uniwersum, które człowiek sobie buduje, naśladując wzorcowe dzieło stwórcze bogów, kosmogonię. Wszelkie wyporządzenie, wszelkie uświęcenie nowej siedziby mieszkalnej oznacza w pewnej mierze nowy początek, nowe życie. A każdy początek powtarza prapoczątek, kiedy to wszechświat po raz pierwszy ujrzał światło dzienne.'' – pisze M. Eliade

Może również i z tych powodów piktorialiści chętnie fotografowali architekturę, tak pojedyncze domy, dwory, jak i duże miasta, kościoły, katedry, klasztory. Architektura była wdzięcznym obiektem, a architekci często uważali się za artystów i czynili starania, aby ich dzieła nie ograniczały się jedynie do formy użytkowej. Sami budowniczy również przywiązywali dużą wagę do elementów zdobniczych, które umieszczali na stawianych przez siebie budynkach. Można je spotkać nawet w tak prostych, czysto użytkowych obiektach jak stodoły czy kurniki. Same domostwa, centra życia rodzinnego były „dopieszczane” przez właścicieli już po ich zamieszkaniu.

Wspaniałym rozdziałem w architekturze polskiej jest budownictwo drewniane. Niestety rozdziałem prawie zapomnianym, nieudolnie naśladowanym, ostatecznie wypartym przez rozwiązania bardziej proste, żeby nie napisać toporne natomiast zdecydowanie tańsze w budowie. Już na początku XX wieku ubolewał nad tym prof. dr Jan Sas Zubrzycki, dokumentując i analizując najwybitniejsze elementy polskiego budownictwa drewnianego. Prawdopodobnie ostatnią próbą ratunku zanikającego dziedzictwa jest seria willi Zakopiańskich (w większości projektu Stanisława Witkiewicza) mająca na celu powstrzymanie napływających z zachodu architektonicznych trendów, uważanych przez najwybitniejszych polskich architektów za prostackie. Jak wielki wstrząs musiał przeżyć Witkiewicz podczas pierwszej wizyty w Zakopanem, widząc nowo zbudowane domy w stylu szwajcarskim, skoro zareagował tak ostro, nie pozostawiając żadnych wątpliwości co do swojej o nich opinii: „jak kupa śmieci, przyniesiona wiatrem ze świata”. Witkacy nie mając wykształcenia architektonicznego, podjął ogromny wysiłek zaprojektowania całej serii domów czerpiąc pełnymi garściami z tradycyjnej polskiej sztuki ciesielskiej. Były to projekty kompletne, uwzględniające wszystkie aspekty domostwa, łącznie z meblami i wystrojem wnętrz. Oprócz wyjątkowych rozwiązań konstrukcyjnych, ich cechą szczególną było zdobnictwo, bardzo starannie wykonane w stylu, który od kilkuset lat był obecny w polskiej kulturze. Właśnie ta dbałość o formę oraz detal jest wyjątkowa dla polskiego ciesielstwa i jest obecna nawet w bardzo ubogich domach czy budynkach gospodarczych. Dzięki temu, możemy bez większych problemów znaleźć polską stodołę zaprojektowaną z większą finezją niż niemieckie domy z tego okresu.

Dzisiaj, poza nielicznymi wyjątkami pozostaje nam odkrywać ją na nowo w skansenach. Korzystając z uprzejmości kierownictwa Muzeum Wsi Kieleckiej, możemy zapoznać się z całą serią drewnianych lub drewniano murowanych budynków polskich w ich ogromnej różnorodności - od najprostszych, czysto użytkowych, jak budynki dla zwierząt hodowlanych, warsztaty, wiatraki, poprzez domy najuboższych i najbogatszych chłopów, zagrody, ogromne stodoły, na kościele i dworze kończąc. Wiele z nich ma elementy spotykane tylko w naszej kulturze (lub z naszej się wywodzące) - chociażby słupy, belki, drzwi i wyjątkowe odrzwia.
Jeśli chcemy pokazać piękno sztuki ciesielskiej w estetyce piktorialnej to sam obiekt nie wystarczy, musimy przyjąć pewne założenia estetyczne i poznać warsztat piktorialistów czyli stronę techniczną. Piktorializm w swej pierwotnej formie to oczywiście aparaty wielkoformatowe, wyspecjalizowane obiektywy i materiały światłoczułe o innej barwoczułości niż dzisiaj produkowane. Kamera wielkoformatowa, która posiada możliwość korygowania perspektywy i prawie całkowitej kontroli głębi ostrości jest najdoskonalszym narzędziem do fotografowania obiektów architektonicznych. Również możliwość stosowania wszelkich wielkoformatowych obiektywów, począwszy od najprostszych monokli z początku zeszłego wieku a na współczesnych obiektywach kończąc, jest wartością nie do przecenienia. Naświetlanie zdjęć na osobnych, pojedynczych negatywach, które możemy dokładnie dopasować do zastanych warunków oświetleniowych to kolejna unikalna cecha tych aparatów.
Poznacie państwo również alternatywne możliwości fotografowania w estetyce piktorialnej wykorzystujące całą paletę współczesnego sprzętu fotograficznego - zaczynając od aparatów wielkoformatowych a na aparatach cyfrowych i analogowych kończąc. Nie musimy rezygnować z robienia zdjęć, nie mając sprzętu z początku XX wieku. Aby zrekompensować jego brak zapoznamy Państwa z narzędziami, które pozwolą dopasować nasze możliwości do założeń jakie stawia fotografia piktorialna. Nie ma również przeszkód, aby spróbować robić to tak jak dawniej - o ile wystarczy zapału i środków finansowych.

Równie istotne jak to czym i jak fotografujemy, jest sposób w jaki powstaną zdjęcia w ciemni fotograficznej. Tu również mamy różne możliwości - od właściwego przygotowania powiększalnika, poprzez dobór odpowiedniej techniki (w tym również technik szlachetnych jak guma, bromolej, lith) na cyfrowym negatywie do kopiowania stykowego kończąc. Oczywiście tonowanie będzie naszym nieodłącznym towarzyszem, gdyż piktorializm nie idzie w parze z zimnym, chłodnym obrazem. Tak naprawdę to właśnie w ciemni mamy największe pole do popisu i najwięcej narzędzi, które nam to umożliwiają.

Skansen – Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni koło Chęcin położony na siedemdziesięciohektarowym wzniesieniu w zakolu rzeki Czarnej Nidy o zróżnicowanym ukształtowaniu terenu, na którym zgromadzone są ocalone, najciekawsze i najcenniejsze zabytki tradycyjnej wiejskiej architektury wydaje nam się idealnym miejscem na warsztat w duchu piktorialnym.

Aby umożliwić Państwu uczestnictwo w spektaklach wschodzącego słońca nad XIX w. strzechami, wysłuchanie porannych ptasich treli oraz poruszanie się bez ograniczeń po terenie skansenu zapraszamy na nocleg w wielorodzinnym drewnianym domu folwarcznym - ,,ośmioraku”, w którym urządzono komfortowo wyposażone pokoje gościnne. Mimo zakwaterowania w niczym nie przypominającego warunków sprzed wieku, atmosfera minionych lat jest nieodłączną częścią pobytu w tym wyjątkowym miejscu.

Kolejne informacje dotyczące warsztatu będą dostępne na FB Anima Mundi Biuro oraz na moim blogu.

Dodatkowe informacje można uzyskać u organizatorów pisząc na adres: biuro@animamundi.com.pl


piątek, 20 lutego 2015

Skalibrowane negatywy - prezent urodzinowy

Prezent dla Was z okazji zbliżających się moich urodzin :-)

Zamieszczam dane skalibrowanych negatywów, od małego obrazka do wielkiego formatu. To moje prywatne kalibracje, prezent jest jednorazowy, proszę nie pytać o inne - chyba, że wygram w Lotto i resztę życia spędzę w ciemni robiąc dobre uczynki. Na dzień dzisiejszy można mi zlecić usługę kalibracji - mogę zbadać każdy materiał w każdym wywoływaczu, w każdym formacie.

D76 by Kodak, Rodinal by Rollei (biała, prostokątna butla)

Mały obrazek 135:

Kodak Tmax400
Mieszacz:
ISO 400, Rodinal R09 1+25, czas 6m00s
Kondensor:
ISO 400, Rodinal R09 1+25, czas 5m40s

Ilford HP5+
Mieszacz:
ISO 250, Rodinal R09 1+25, czas 7m50s
ISO 250, D76 1+1, czas 11m20s
Kondensor:
ISO 200, Rodinal R09 1+25, czas 6m50s
ISO 250, D76 1+1, czas 9m30s
==================

Średni format 120:

Kodak Tmax400
Mieszacz:
ISO 320, Rodinal R09 1+25, czas 5m45s
Kondensor:
ISO 320, Rodinal R09 1+25, czas 5m10s

Ilford HP5+
Mieszacz:
ISO 250, Rodinal R09 1+25, czas 8m00s
ISO 250, D76 1+1, czas 12m45s
Kondensor:
ISO 200, Rodinal R09 1+25, czas 6m45s
ISO 250, D76 1+1, czas 11m15s

Kodak Trix400
Mieszacz:
ISO 250, Rodinal R09 1+25, czas 6m50s
Kondensor:
ISO 250, Rodinal R09 1+25, czas 6m10s
=================

Procedura wywoływania powyższych filmów jest następująca:

Wstępne zwilżanie wodą 3minuty, mieszanie ciągłe do pierwszych 20sek, potem trzy obroty co 20sek.
Wywoływanie - mieszanie ciągłe do pierwszych 30sek, potem 7-8 obrotów na początek każdej minuty.
Przerywanie wodą - 1minuta, wlać i zrobić 10 obrotów.
Utrwalanie 3minuty , mieszanie ciągłe do pierwszych 20sek, potem trzy obroty co 15sek. Utrwalacz szybki i mocny - np. Tetenal Superfix w stężeniu 1+4

Płukanie - wlać wodę, obrócić 10 razy, zostawić na dwie minuty. Wylać i czynność powtórzyć jeszcze trzy razy.

=================

Średni format dla wielokasetowców :-)
Czyli jak ktoś ma np. Hassela czy Bronice z trzema kasetami. Podaję dane Ilforda FP4 dla N-2, N i N+2

Ilford FP4+

Mieszacz:
N-2
ISO 50, Rodinal R09 1+50, 5m30s

N
ISO 64, Rodinal R09 1+50, 8m30s

N+2
ISO 80, Rodinal R09 1+25, czas 9m00s

Kondensor:
N-2
ISO 40, Rodinal R09 1+50, 4m30s

N
ISO 50, Rodinal R09 1+50, 6m45s

N+2
ISO 80, Rodinal R09 1+25, czas 7m35s

Procedura wywoływania taka sama jak powyżej z jedną (bardzo istotną!) zmianą - mieszanie podczas wywoływania jest ciągłe do 30tej sekundy i później trzy obroty co 15 sekund. I przerywacz zamiast wody. Uwaga!!! N+2 jest w stężeniu 1+25!




Jutro-pojutrze dopiszę jakiś wielkoformatowy film.

piątek, 21 listopada 2014

Papiery i wywoływacze - porównanie tonacji.

Zacząłem robić kolejną rzecz do której przymierzałem się od dłuższego czasu - serię odbitek z jednego negatywu na różnych papierach i w różnych wywoływaczach. Marzy mi się wielka tablica w ciemni na której wszystkie będą wisieć z opisem ułatwiającym identyfikacje. Miało to być robione w formie stykówek 8x10 (z tego negatywu) ale później doszedłem do wniosku, że negatyw może się szybko zniszczyć przy tak dużej ilości kopii a poza tym za mało jest tam elementów ciemnych - czerni i głębokich cieni. Dlatego wybór padł na powiększenie 19x19cm z negatywu 6x6cm zrobionego Rolleicordem Vb. Są na nim głębokie cienie, czerń, jasne światła i dużo szarości.


Odbitka nie chciała iść "na raz" i wymaga doświetlania dwóch obszarów (na tym samym kontraście)


Starałem się uzyskać jak największe podobieństwo w cieniach i światłach na wszystkich papierach i wywoływaczach. Szarości mogą wypadać różnie bo papiery różnią się krzywą charakterystyczną. Wzornikiem jest powyższa odbitka zrobiona na Ilford MGD IV i wywołana w Ilford Multigrade w stężeniu 1+9, czas wywołania 2min.
Na pierwszy raz użyłem następujących papierów:
Ilford MGD IV błysk
Ilford MGD Warm błysk i mat
Ilford 300 ART
Foma Chamois
Foma Warmtone błysk i mat

Wywoływacz Ilford Multigrade a później Fomatol PW

Poniżej próbka Ilford Warm błysk


Ilford Warm błysk i mat

Ilford 300 ART

Foma Chamois

Foma Warmtone błysk i mat

Teraz wywoływacz Fomatol PW nierozcieńczony. Wywoływacz ten daje znacznie cieplejszy odcień niż normalne i ciepłotonowe wywoływacze Ilforda, Adoxa i Rolleia, dodatkowo ciepłość można zwiększać poprzez zwiększanie rozcieńczenia ale trzeba się liczyć z znacznym spadkiem gęstości czerni i z bardzo mocnym ociepleniem obrazu. Wywoływacz pracuje powoli (rozcieńczony bardzo powoli) i mocno spada czułość papieru.
Papiery Ilforda w tym wywoływaczu wychodzą...w ogóle nie wychodzą :-/ spadek kontrastu jest "niezmierzalny" a tonacja durnowata...kombinacja bezużyteczna.

Ilfordy w Fomatol PW stock

Dla porównania - Ilford w Fomatol PW i w Ilford Multigrade. Zwiększanie czasu naświetlenia nie pomaga, robi się jedynie coraz szarzej.

Za to Fomy wychodzą prześlicznie :-)

Wszystkie papiery (po dwa egzemplarze każdej kombinacji) ułożone do suszenia.

Gdy odbitki trafią do suszenia na szyby to zrobię porządne reprodukcje i zamieszczę jako "jako takie" zdigitalizowane porównanie. To jedynie namiastka bezpośredniego porównania i poczucia faktury danego papieru. Do kolejnych prób dojdą papiery Adox MCC, Adox Variotone, nowe Ilfordy normalne i zimny, parę już nieprodukowanych papierów jako ciekawostka. Dojdzie wywoływacz LPD, lith i tonery. Projekt będzie trwał dopóki będę się zajmował fotografią i będą powstawały nowe papiery :-)

środa, 12 listopada 2014

ADOX CHS 100 II - w końcu u mnie.

Długo czekałem, dużo oczekiwałem i w końcu...nie posmakowałem :-/ Gdy pojawił się w sprzedaży ja już nie miałem obiektywów do 4x5 a cena szitek 8x10 była mało atrakcyjna bo mogłem kupować HP5 i FP4 za mniejsze pieniądze... Dostałem zlecenie skalibrowania tego materiału i zapewne skuszę się na jakieś zdjęcie. Obficie podzielę się odczuciami :-)

Może będzie to materiał do Rolleia gdy skończy się FP4? :-)

niedziela, 9 listopada 2014

Rolleiflex / Rolleicord z adapterem na błony cięte.

Dzisiaj ciekawostka - adapter na błony cięte do aparatu średnioformatowego - coś co łączy zalety średniego i wielkiego formatu. Lub wady :-) Sądząc po cenach tych adapterów można wywnioskować, że dla większości ludzi jest to nieatrakcyjne i wcale się temu nie dziwię - bo dwuobiektywowy Rolleiflex jest dla mnie chyba najdoskonalszym aparatem w ogóle. Śmiało mogę powiedzieć, że gdybym musiał dokonać wyboru jednego aparatu na resztę życia to byłby to właśnie któryś Rolleiflex lub Rolleicord Vb. Są to aparaty lekkie, cichutkie, idealnie nadające się do fotografowania z ręki (brak średnioformatowego lustra strząsającego liście z drzew) z malutkimi filtrami, ciekawymi akcesoriami i cudowną optyką. Ale...o tym innym razem :-)
Dzisiaj o samym adapterze. Kasety na pojedyncze szitki 6,5x9 cm na których Rollei maluje kwadratowy obraz. Kompletny zestaw to tylna ścianka, wkładka z matówką i trzy kasety, pasuje do większości Rollei, cena do 100eur za stan idealny. Kasety są uniwersalne - można je ładować również...płytami szklanymi :-)

Całość jest malutka i leciutka, w torbie jest Rolleicord Vb z matówką, 10 kaset, filtr żółty, osłona p/s, wężyk spustowy i światłomierz (tym razem ten wielki bo zazwyczaj używam Gossen Digisix który jest wielkości pudełka zapałek)


Zestawy często są sprzedawane bez matówki i ta nie jest konieczna przy normalnym fotografowaniu - przydaje się dopiero przy fotografowaniu z nasadkami macro bo całkowicie eliminuje paralaksę - na niej widać dokładnie to co będzie naświetlone na negatywie. Przy całej reszcie w zupełności wystarcza mi górna matówka aparatu której obraz jest korygowany kurtynami, to działa bardzo dobrze. Korzystanie z dodatkowej matówki strasznie wydłuża czas potrzebny na ustawienie kadru i wyostrzenie - trzeba ją wsadzić, osłonić, ustawić czas B i otworzyć migawke, ustawić ostrość, wyjąć, zamknąć migawkę i ustawić żądaną ekspozycję, wsadzić kasetę i...gotowe :-) bez statywu nie da rady a i pomylić się jest łatwo jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony do wielkoformatowego rytuału otwierania matówki na czas kadrowania/ostrzenia.


Mi wystarcza górna i ta dodatkowa prawdopodobnie "wyleci" z torby.


To co mnie najbardziej urzekło to możliwość wykorzystania wszystkiego co oferuje BTZS - czyli naświetlenia i wywołania każdej szitki tak jak sobie scena i moja wizja zażyczyły. Mogę wywołać od razu po naświetleniu - nie muszę czekać aż się skończy cały film, mogę idealnie dopasować ekspozycję i wywołanie dla każdej sceny włącznie z korekcją naświetlania i wywołania dla scen naświetlanych 1s lub więcej - czyli tych które się załapały na efekt Schwarzschilda. Dodatkowo szitki są idealnie płaskie i mają dużo wolnego miejsca na chwytanie co wpływa na ostrość negatywu, odbitki i jego trwałość jeśli będzie wielokrotnie kopiowany powiększalnikiem. To coś innego niż np. Hasselblad z trzema kasetami - jedna do scen normalnych, druga do płaskich, trzecia do kontrastowych - bo gabaryty i waga znacznie mniejsze a korygowanie Schwarzschilda znacznie lepsze.

Kasety i rurki do wywoływania (6,5x9cm wywołuje się w tubkach do 4x5cala) - jak widzicie czas wywoływania jest od czterech do czternastu minut - nigdy nie uda się tak dopasować jednego filmu 120 do tak różnych scen (choć i na to są sposoby ale efekty nigdy tak dobre a i pracy pod powiększalnikiem jest dużo, dużo więcej)


Rozładowane kasety


Wywołane szitki


Szitki wręcz powalają ostrością i tonalnością. Obiektywy Rolleia przymknięte do f/11 i precyzyjne rozplanowanie głębi ostrości daje niewiarygodne efekty - z doświadczenia wiem, że powiększenia 1x1m a nawet 1,5x1,5m będą przepiękne. Tu negatywem jest FP4 a wywoływaczen HC110 - bardzo ciekawa para.


Szitka podczas ładowania



Dla mnie to najważniejsze "odkrycie" ostatnich lat - i tak naprawdę jedyny minus w porównianiu do kamery wielkoformatowej to brak możliwości korygowania perspektywy (jeden obiektyw pomijam bo u mnie i tak prawie zawsze kończy się na standardowej ogniskowej). Ale korekcję mogę zrobić już w ciemni, pod powiększalnikiem. A może to nieistotne...najwspanialsze jest to, że całość jest malutka, leciutka i gotowa w każdej chwili do błyskawicznego strzalu (w porównaniu do LF). I można robić "z ręki".

Szybkie próbki i plener


Zachęcam do spróbowania :-)

sobota, 1 listopada 2014

Bromolej - warsztaty

Gorąco polecam, okolice Krakowa - warsztaty Bromolej !!



Bromolej - XIX wieczna technika fotograficzna wysoko ceniona przez piktorialistów, dziś na nowo przeżywa swój renesans, zyskując entuzjastów wśród fotografów nie tylko tworzących fotografie analogowe, ale i tych posługujących się na co dzień aparatem cyfrowym.

Punktem wyjścia pracy nad obrazem bromolejowym jest odbielenie odbitki zrobionej na papierze fotograficznym, co jest równoznaczne z … całkowitym zniknięciem obrazu srebrowego. Powstałą w ten sposób tak zwaną matrycę, utrwala się, płucze i suszy, po czym zamacza ponownie dla rozmiękczenia warstwy żelatynowej. Po tych wszystkich kąpielach odbitkę wyjmuje się z wody, odsącza, kładzie na szybę i rozpoczyna najbardziej ekscytującą i kreatywną część procesu tworzenia bromoleju, jakim jest nakładanie tuszu, który przywiera do obrazu w miejscach utwardzonych, czyli tam gdzie na papierze fotograficznym znajdowało się więcej srebra (w cieniach) oraz nie zostaje związany w miejscach, w których warstwa żelatyny rozmiękła (w światłach).

Ta szlachetna technika fotograficzna pozwala na operowanie z ogromną precyzją światłem i cieniem, na przenoszenie akcentów i mocnych punktów zdjęcia oraz na dobór kolorystyki podkreślającej charakter i nastrój fotografii, dając możliwość spełnienia się artysty fotografika w roli malarza-litografa.

Zapraszamy serdecznie do wzięcia udziału w warsztacie, który poprowadzi Pani Michaela Pospíšilová, artystka-fotograf, znany i ceniony praktyk dawnych technik fotograficznych.

Zajęcia rozpoczynamy w sobotę 15 listopada o godzinie 9:00 tym razem w delegaturze Akademii Anima Mundi - siedzibie Szkoły Podstawowej "Macierzanka" przy ul. Gdowskiej 41 w Wieliczce.

Zgłoszenia prosimy kierować na adres e-mail: biuro@animamundi.com.pl

Szczegółowe informacje można uzyskać pod nr tel. 501 146 458

środa, 8 października 2014

Ito - Svedovsky 8x10 recenzja / Ito - Svedovsky 8x10 review

Lato minęło, wolnego czasu prawie nic nie miałem ale parę spacerów z aparatami udało się zorganizować :-) Chodziłem głównie z małym obrazkiem i 8x10 - czasem Canham, czasem Ito. Nie zrobiłem ani jednego zdjęcia Rolleiflexem co uświadomiłem sobie dopiero teraz... Nie wiem dlaczego, chyba po prostu brak czasu i straszna ochota na mały obrazek.
Parę słów o użytkowaniu Ito, parę nawiązań do innych kamer, parę refleksji. "Pierwsze wrażenia" opublikowane w maju wywołały masę pytań, zachwytów i skowytów + gratis zarzuty ale i dużo ciepłych słów, tak w Polsce jak i na angielskojęzycznym LF forum. Zarzuty, że kamera jest zbyt droga przemilczę, polemikę z kolorami i kształtem również. Jedyne do czego powinienem się odnieść to zarzut o brak skręcanego tyłu. Nie wiedziałem, że nagle tylu ludzi potrzebuje w plenerze "kręcić tyłkiem" :-) Więc po pierwsze - coś za coś - ja wybieram większą stabilność, mi kręcenie nie jest w ogóle potrzebne. Po drugie - argument, że używa się obiektywu który ledwo kryje negatyw i dzięki skręcanemu tyłowi można zmieniać płaszczyznę ostrości również do mnie nie trafia - używam obiektywów dedykowanych do 8x10 i myślę, że tak powinno się robić. Argument, że zniekształcenia są całkiem fajne i efekt zoom jest pożądany - przemilczę :-) A jeśli moje słowo nie ma odpowiedniej wagi to zwrócę uwagę, że Clyde Butcher od pewnego czasu używa aparatu który o zgrozo - ma całkowicie sztywny tył i jest z niego bardzo zadowolony. Więc jeśli znajdzie się ktoś komu to nie przeszkadza to zapraszam na dalszą część recenzji...

Ito używałem z tym samym statywem, obiektywami i plecakiem które mam do Canhama. Plecak to genialne f/64 do kamer 8x10 i Ito mieści się tam idealnie. W plecaku nie czuję różnicy w wadze (oprócz kamery są tam 3 kasety, 2 obiektywy, 6 dużych filtrów, duża płachta do kadrowania i drobnica) ale chodząc z kamerą w ręce czuć 1kg więcej. Kamera szybko się składa-rozkłada (skórzane zapięcie się ułożyło) i raczej nie ma możliwość żeby przy składaniu połamać mieszek. Moje obiektywy to Angulon 210 i Conv Symmar 300/500. Symmara na obu ogniskowych można używać bez ograniczeń, Angulon chciałby mieć bardziej szerokokątny mieszek i możliwości korygowania perspektywy są ograniczone. Tak samo jak w każdej innej kamerze która nie jest typowo szerokokątna lub nie ma uniwersalnego mieszka (część z beretem za obiektywem). Za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu jak bardzo stabilna jest ta kamera. Również matówka jest jedną z najlepszych jakie używałem. Ani razu nie korzystałem z monopodu jako podparcia przodu...zrobiłbym to chyba dopiero przy paru sekundach naświetlania i ogniskowej 500mm. Ustawianie ostrości extremalnie precyzyjne choć dziś wolałbym żeby było ciut mniej precyzyjne a za to ciut szybsze :-) Również rączka do noszenia mogłaby być składana...a "dziurki" pomagające w ustawieniu widełek obiektywu lub wysunięcia tylnego standardu mogłyby być pomalowane na biało. To chyba cała moja lista życzeń. Parę wypraw to zbyt mało żeby miarodajnie wypowiedzieć się o trwałości ale mam wrażenie, że ta kamera będzie miała długie życie, jest zrobiona bardzo solidnie. Wkładanie kaset na początku było dość trudne a po ułożeniu się sprężyn jest takie jak powinno być.

Nie jest to kamera dla osób z nieograniczonym budżetem - tacy ludzie kupią coś dokładnie dopasowanego do swoich potrzeb. Nie jest to również kamera dla osób które muszą mieć absolutnie wszystkie wszelkie możliwe korekcje/nastawy - dla nich najlepszy jest Sinar P2 :-) Ale osoby które nazbierały 1000-1500$ na coś starego do remontu lub jakiś bardziej dzisiejszy odpowiednik ale z dużymi ograniczeniami - powinny się zastanowić nad kupnem Ito 8x10. Ta kamera potrafi się odwdzięczyć :-)


Informacja z ostatniej chwili - kamery mają nową nazwę - Svedovsky




Trzy pierwsze zdjęcia są z obiektywami 300, 500 i 210mm przy ostrości ustawionej na nieskończoność.



..........................................................................................................................

Summer has gone, hardly any leisure time for me but I managed to go for couples of walks taking with cameras with me :-) Mostly with 135 cameras and 8x10 – sometimes Canham, sometimes Ito. I’ve just realised that I didn’t take any photos with Rolleiflex... Don’t know why; perhaps lack of time and longing for 135 camera.
Briefly about Ito’s use, some references to other cameras, some reflections. “First impression” published in May evoked a lot of questions, raptures, and yelps + free of charge objections, and a great deal of warm words both in Poland and the Large Format Photography forum. I’ll say no more about “it’s-too-expensive” complaints, let alone polemic with colours and shapes. The only rebuke I should mention is the lack of twisted back. So, first of all – tit for tat – I choose higher stability, not twisting needed. Secondly, the argument that one uses lens which barely covers negative, and due to twisted back one can change focus plane, does not appeal to me – I use 8x10-dedicated lenses, and according to me that’s the way is ought to be done. Moreover, I’ll pass in silence the arguments on how cool deformations are and how much the zoom effect is desired :-) And, if my words don’t convince you, let me just mention that for some time Clyde Butcher has used the camera with completely stiff back (how outrageous), and he’s very satisfied with it. So, if there is somebody who doesn’t bother, you’re invited to read the rest of the review...

I used Ito only with a tripod, lenses, and a backpack for Canham I have. The backpack is generally f/64 for 8x10 cameras, and it suits Ito perfectly. I don’t feel any difference in weight (apart from the camera I have three 8x10 holders, 2 lenses, 6 large filters, large dark cloth, and small things), but when one walks with the camera in one’s hands, you can feel the additional 1 kg. Fast assembly and disassembly (leather fastener located itself in adequate place), hardly any chances to break a bellow when assembling. My lenses are 210 and Conv Symmar 300/500. Symmar can be used on both focal lengths without limits, Angulon requires more wide-angle bellows, and perspective correction abilities are limited. The same as in any other camera which is typically not wide-angle, and doesn’t have a universal bellows (the part with a beret behind a lens). The camera amazes me with its stability every time. Moreover, it has one of the best focusing screens I’ve ever used. I didn’t use a monopod to support a front… I might’ve done it after a few seconds of exposure and 500mm focal length. Extremely precise focus regulation; however, after second thoughts I would like it to be a bit less precise, but slightly faster :-) What is more, its handle could be folding… and “slots”, helping to regulate front or rear standard, could be painted white. That’s the end of my list of wishes I suppose. However, couples of walks are too little to be able to reliably comment on its durability, but I have a feeling that it’s a life-long camera, it’s a robust production. Putting in film holders was hard at the beginning, and after springs located in good position, it is as it should be.


It’s not a camera for people with unlimited budget – they’ll buy something which suits their needs. Moreover, it’s not a camera for people who want to have absolutely all possible corrections – Sinar P2 is the best for them :-) However, people who have collected $1,000-1,500 for something old to renovate or for a more modern equivalent but with large limitations should think about the purchase of Ito 8x10. The camera knows how to pay back :-)


Last-minute information – the cameras have their new name – Svedovsky.


The first three photos are taken by lenses 300, 500, and 210mm focused at infinity.