Teksty o pracy w ciemni zacznę od kalibracji negatywów. Miałem zamiar pisać je w trochę innej kolejności ale w zwiazku z ogromną ilością próśb i taką samą ilością informacji które są przedstawione w sposób pogmatwany lub wręcz nieprawidłowy, postanowiłem jednak zacząć od kalibracji. Żeby jednak nie było całkiem różowo to sama esencja będzie przedstawiona dopiero po pewnej ilości informacji wstępnych, Ci którzy maja już pewne doświadczenie w ciemni mogą być znudzeni - ale ma to być dla wszystkich, ma być zrozumiałe i ma wyraźnie wykazywać kluczowe elementy tego procesu - które dla wielu nie sa wcale tak oczywiste.
No więc zaczynam... Dzisiaj trochę teoretyzowania :)
Po co w ogóle kalibrować negatyw? Po to żeby wykorzystac jego pełny potencjał - poprzez dopasowanie do jego ostatecznego przeznaczenia. A te możemy ograniczyć do trzech:
- skan
- odbitka wykonana na powiększalniku kondensorowym
- odbitka wykonana na powiększalniku z światłem rozproszonym
Co do skanu to nic mądrego nie powiem gdyż moja wiedza o skanowaniu jest bliska zeru. Czysto teoretyzując zakładam, że do skanowania bardziej będą nadawać sie negatywy kalibrowane pod powiększalnik kondensorowy. Z racji tego, że mocno kontrastowe sceny będą miały mniej gęste światła czyli będą w większym stopniu na prostoliniowym odcinku krzywej charakterystycznej niż by były w przypadku powiększalnika z światłem rozproszonym. "Skanerzystom" zostaje kalibrowanie przy uzyciu densytometru lub wykorzystanie skanera jako densytometru - ale o szczegóły proszę mnie nie pytać, nie wiem nic o stronie technicznej tego ostatniego.
Wracając do ciemni...czy jest aż tak duża różnica między tymi dwoma rodzajami światła? I tak i nie - nie wnikając w ostateczny wygląd odbitki wykonanej na powiększalniku kondensorowym i z mieszaczem (to porównamy kiedyś osobno - różnice maleją wraz z rozmiarem negatywu a więc z krotnością powiekszenia) to gdy porównamy zalecane przez Ansela Adamsa gęstości VIII strefy, okaże sie, że:
- dla powiększalnika kondensorowego gęstość VIII strefy powinna mieć d 1,15-1,25
- dla powiększalnika z mieszaczem gęstosć VIII strefy powinna mieć d 1,25-1,35
Oczywiście po odjęciu gęstosci podłoża.
Małe różnice? Niestety nie... Zobaczmy jak się to przekłada na czas wywoływania. Posłużę się przykładem z starej książki Ilforda, z czasów gdy klientów szanowało się bardziej i tym samy bardziej się przykładało do publikacji. Ilford kiedyś podawał osobne czasy wywoływania - dla powiększalników kondensorowych i z mieszaczami i tak np. HP5 wywoływane w nierozcieńczonym ID11 miało być wywoływane przez:
- 7min dla kondensora
- 10min dla mieszacza
Jak widzicie różnica jest ogromna - wynosi aż 30%
Dlatego jednym z najważniejszych założeń jest to na czym pracujecie lub będziecie pracować w przyszłości. Bo możecie nie dać rady na kondensorowcu z negatywami skalibrowanymi pod powiększalnik z mieszaczem. O różnicach i zakłamanych teoriach nt. tych dwóch różnych źródeł światła - w innym odcinku. Na razie musicie mi zaufać, że żaden nie jest lepszy i jeden nie daje się zastąpić drugim.
Jak wartości podane przez Ansela Adamsa mają się do dzisiejszych materiałów - sprawdzimy doświadczalnie, wykonując kalibracje na obu powiększalnikach, będziemy wtedy mieli gotowe wartości dzięki którym będzie można wykonywać kalibracje tylko za pomocą densytometru. Pierwszą kalibracje trzeba robić na posiadanym sprzęcie i w określenych warunkach - bo nawet rozmiar odbitki wpływa na czas wywołania.
Czy całość jest warta "świeczki"? Trudno chcieć coś od niektórych kombinacji zalecanych przez producentów - APX100 wołana w Rodinalu wg zaleceń Agfy wychodzi praktycznie idealnie, w połowie drogi między powiększalnikiem kondensorowym a mieszaczem. Niestety to rzadki przypadek a szkoda, życie by było prostsze. Czy warto (niestety) okazuje się gdy kontrast w powiększalniku jest na krańcu skali (obojętnie czy dolnej, czy górnej) a odbitka nadal nie wygląda tak jakbyśmy chcieli - czasami brakuje dosłownie pół działki. Im bardziej precyzyjnie będą wywołane (negatywy) tym takich smutnych chwil będzie mniej.
Następny odcinek już "niebawem" czyli powinienem go napisać w ciągu tygodnia. Dla osób poważnie zainteresowanych i chcących krok po kroku podążać za opisem w swojej ciemni - zadanie domowe :)
Rzeczą bezwzględnie konieczną jest moc i czystość światła. Jakkolwiek idiotycznie to zabrzmiało :) Dotyczy wszystkich, nieważne czy to współczesny Durst który wygląda jak nówka, czy 30letni Krokus - jeśli kondensorowy to kondensor na stół, rozebrać i dokładnie umyć soczewki. Nie pomylić która jest która i jakie dystanse są między nimi. Na szkle osadza sie "mgła" która jest fatalna w skutkach - spada siła światła (rośnie czas naświetlania a więc spada kontrast odbitki) oraz powiększalnik staje się "mniej kondensorowy" bo niecna mgła rozprasza światło. Uzytkownicy mieszaczy również muszą tam zajrzeć - czy mieszacz jest w środku biały, powycierać wszystko wilgotna szmatką a jeśli np styropian jest wypalony i pożółkły to bezwględnie go wymienić. Drastycznie wpływa to na kontrast bo żółty kolor obniża kontrast - w końcu "yellow" jest do gradacji <2,5 Sprawdźcie przy okazji czy halogen jest prawidłowy i czy lustro jest czyściutkie - jeśli nie to trzeba wymienić.
Powodzenia :)
niedziela, 16 stycznia 2011
sobota, 18 grudnia 2010
Vageeswari 10x12. Poszukiwania zakończone.
Poszukiwania, bo do wiosny trzeba było wybrać wielkoformatowy aparat który musi spełniać szereg warunków, które są praktycznie nie do spełnienia. Aparat który zostanie w moich rękach już na zawsze lub na wiele, wiele lat. Warunki są następujące:
- rozmiar negatywu min. 8x10
- możliwość korzystania z współczesnych kaset 8x10 i z kaset na płyty szklane lub papiery - do technik szlachetnych.
- możliwość korzystania z starych obiektywów (waga!!) i obiektywów szerokokątnych (minimalny wyciąg miecha)
- cena którą dam radę unieść
- waga i gabaryty które umożliwią ciągłe zabieranie go w plener (a ja z tych słabszych jestem :)
- choć minimalna ruchliwość przodu i tyłu żeby można było wpływać na głębię ostrości i korygować perspektywę
No i zawsze wypadał jeden warunek - cena (dzisiejsze Fieldy 8x10 kosztują parę tysięcy dolarów) lub waga (studyjne i tanie-stare Fieldy waża pod 10kg bez obiektywu i statywu)
Można też kupić FKD 18x24 lub jego protoplastę - kamerę podróżną Meyera. Ale te mają sztywny przód, sporą wagę i mało się nadają do szerokich obiektywów. I są trochę toporne...
Jest jeszcze jeden warunek, trochę irracjonalny ale niestety również konieczny. Na dodatek okazuje sie to dopiero po kupnie - aparat musi mi "leżeć". Ta dziwna przypadłość ma proste przełożenie na ilość udanych zdjęć. To dlatego z Pentaxa 67 miałem jedno dobre zdjęcie na 4 filmy a z Rolleiflexa mam 4 dobre na jednym filmie (czasami :). Dlatego też sprzedaję aparaty którymi przez pół roku nie zrobiłem nic godnego uwagi - bo wiem, że już nie zrobię...
I właśnie z w/w powodów, wręcz zawyłem z zachwytu gdy przyszedł długo wyczekiwany Vageeswari 10x12 :-)
Nie uszkodził sie w czasie transportu, nawet matówka się nie zbiła. Jest w tak dobrym stanie, że jedynie drobna kosmetyka zostanie przeprowadzona przyszłą zimą. Już po pięciu minutach wiedziałem, że mi "leży" bez najmniejszych zastrzeżeń :-)
Warunek pierwszy spełnia z zapasem - miało być min. 8x10 a jest 10x12.
Warunek drugi - w oryginale będzie robił 10x12 na papierze lub szkle. Ma oryginalna kasetę w dobrym stanie, jedynie kurtyny trzeba w niej uszczelnić. W przyszłości będę chciał dorobić dwie dodatkowe kasety na wzór oryginalnej. Tymczasem (i większość czasu) będzie używany z tylnią ścianką od Cambo 8x10 - która to idealnie pasuje w miejsce po wyjęciu matówki z oryginalnego tyłu :)
Warunek trzeci: Można na nim postawic obiektyw na którym mi najbardziej zależało - Universal Heliar 30cm. To kultowe szkło ma tylko jedną wadę (no, cena też nie jest atrakcyjna) - waga. Na szczęście przy normalnych odległościach (do ciasnego portretu włącznie) czołówka z obiektywem nie jest wysunięta poza "podstawę" aparatu - więc nie grozi mu złamanie. Z racji tej samej ogniskowej można również używać dużo lżejszego Tessara 30/4,5 który w odróżnieniu od Heliara nie jest soft-focus i ma powłoki. I będzie korzystał z tej samej migawki co Heliar - Compound V. Na szczęście, wbrew temu co podaje producent, Universal-Heliar 30cm kryje 8x10 :)
Ta dwójka bedzie pracować raczej w domu, na plenery jest przeznaczony Symmar 300/500 w migawce Compur Electronic 3. Migawka ta ma czasy od 1/200 do 32sek !! co ogromnie ułatwia mi użytkowanie - bo jak zrobic autoportret przy czasie naswietlania dłuższym niz 1sek? W połączeniu z zewnętrznym samowyzwalaczem (czas regulowany do około 30sek) lub pneumatycznym wężykiem (10 metrów) tworzy duet doskonały.
Obiektywy szerokokątne również sa mile widziane - tył aparatu "wjeżdża" do środka, dzięki czemu na zdjęciu nie mamy fragmentu aparatu :) Stary Angulon 165/6,8 będzie dobrym partnerem...
Cena - kosztował niecale 1700zl z ubezpieczoną wysyłką. To dosłownie ułamek ceny np . Chamonixa 8x10. Ich normalne ceny kształtują się na poziomie 350-500 funtów, ten był tańszy bo jedna noga od statywu jest krótsza (1cm :), ma porysowana matówkę i nieszczelną kasetę. Brakuje również skórzanej rączki do noszenia.
Waga - nawet nie ważyłem. Jest lekki jak piórko, minimalnie cięższy niż Linhof Technika 4x5 :) Oryginalny statyw waży około kilograma...
Gabaryty są wręcz nierealne - grubość po złożeniu to 6cm !!! Przy wyciagu miecha 65cm !
Przód i tył spełniają z zapasem to co jest mi potrzebne. To aparat do portretów i krajobrazu, nie do architektury.
Tak to wygląda od strony optyczno-technicznej :-) Do 7go stycznia jestem extremalnie zajęty i nie dam rady nic nim zrobić :( Trzeba zamontować tył 8x10 i zrobić porządne mocowanie obiektywów z płytką Sinara. Wtedy podziele się wrażeniami i efektami z realnej pracy, ciepły baryt na stykówki już jest kupiony :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)