wtorek, 27 listopada 2012

Naświetlanie i wywoływanie - Ilford HP5+ i FP4+

Obiecałem podać parametry... Miałem to zrobić razem z następnym tekstem do którego mam już zdjecia ale wczoraj nie dałem rady i dzisiaj też nie dam rady. Parę osób prosi o to "na już" więc prosze bardzo :)

Podane parametry dotyczą negatywów naświetlanych i wywoływanych pod odbitki z powiekszalnika z rozproszonym źródłem światła. Celem nr 1 była jak największa ostrość, odbyło się to kosztem delikatnego spadku czułości. Zyskało ziarno i równomierny przyrost gęstości (krzywa charakterystyczna bez zbędnych "zafalowań"). Filmy średnioformatowe.

Wstępne zwilżanie 3 minuty (mieszanie 5x co 20sek)

Wywoływanie:

HP5 R09 1+25 - 6min

FP4 R09 1+50 - 7,5 min

Mieszanie ciagłe przez pierwsze 30sek (wliczając wlewanie chemii), później 5x co 30sek.

Przerywanie wodą 1min. Wlać, obrócić koreksem 10 razy i zostawić

Utrwalanie 3min mieszane 5x co 20sek (coś mocnego, Tetenal lub Ilford Rapid Fixer 1+4)

Płukanie - zalać wodą, obrócić 10 razy, zostawić na dwie minuty. Wylać i ponownie...5 razy.

Czułośc:

HP5 - iso 160

FP4 - iso 80

Czułość podana dla światłomierzy Gossen, cała reszta wyżej o 1/3ev

R09:

Aktualnie do kupienia np. w Fotonegatywie

 

Przykładowe skany z HP5:

 
 

 

Z FP4 skanów nie ma i nie będzie bo sprzedałem skaner. Będą skany odbitek...jak kiedyś kupie skaner A3 do odbitek.

 

Oczywiście na skanie nie widac jak ostry jest negatyw...jedynie jakiś posmak tonalności. Zachęcam do skorzystania i zrobienia paru odbitek :)

 

Smacznego :)

 

piątek, 23 listopada 2012

Nowy negatyw od Adoxa

Prawdziwie nowy i faktycznie od Adoxa. Żaden przepakowany efke-tragizm.

Ma w sobie cechy Apx-ów i "niezrownanych" Chs-ów. Podobno bazuje na starym Apx.

Ma być dostępny również w innych formatach (szitki oczywiście)

 

Jest taki? Bedzie taki? Uda się utrzymać jakość na...zadowalającym poziomie?

Chciałbym...zwłaszcza 8x10 i żeby 50 szitek nie przekroczyło 150€

I żeby schwarzschild był jak w efke...

I żeby charakterystyką był jak najbardziej zbliżony do Apx-ów

Oto on:

http://adox.de/ADOX_Filme/Premium%20Line%20Films/Silvermax/Silvermax.html


I dedykowany wywoływacz:

http://adox.de/ADOX_Chemie/Filmentwickler/page4/index.html


 

niedziela, 11 listopada 2012

Dzisiaj ważny dzień

W marcu kupiłem Ipada...i straciłem moc do pc, został włączony parę razy i chyba tylko żeby odpalić program do kalibracji negatywów. Tym samym straciłem moc do bloga i wszystkich durnych rzeczy jakie sie wiąża z użytkowaniem stacjonarnego pc...

Niestety nie wszystko można robić na Ipadzie a czasami firmy - korporacje celowo robią coś złośliwie i tak np. pisanie bloga poprzez aplikacje google na Ipada jest....przemilczę, po prostu przemilczę.

Na szczęście są dobrzy ludzie z wiedzą i dzisiaj po rozeznaniu tematu zainwestowałem 9,99$ w aplikacje która czyni to wszystko dziecinnie proste...

Więc bedzie teraz dużo, szybko, zdjęcia, filmy...i może coś jeszcze.

Obiecuję :)

Hubert
 

 

czwartek, 15 marca 2012

Koparka czy wywrotka?

Dzisiaj ostatecznie wyjaśnię tą kwestię :) Czyli będzie o technice :) Każdy wie, że koparka jest lepsza ale zagraniczni wywrotowcy chcą obalić te twierdzenie. No dobra, będzie nie tylko o technice: postrzeganie obrazu fotograficznego, własne cele (i obsesje), jakość (a może "jakość") i ograniczenia umysłowe autora. W sumie można napisać o każdej z tych rzeczy osobno ale akurat zbiegło się w czasie parę sprzyjających okoliczności.

Od paru lat staram się zbliżyć do pewnego ideału - chodzi o formę odbitki. Lekko nie jest bo zaraziłem się obrazami z początkowego okresu fotografii - pictorializm, techniki szlachetne, rysunek starych obiektywów. Problem polega na tym, że nie mam czasu na dogłębne poznanie gumy czy bromoleju i uparłem się osiągnąć podobny efekt na "zwykłej" odbitce - bo z tym pracuję na codzień. Nie pasują te rzeczy do siebie a problem nr.1 jest taki, że odbitka jest...zbyt idealna. Pomijając fakturę papieru, nie idzie nadać jej cech które wszystkie razem chwyciły za me zimne serce :) czyli miękko-ostry rysunek obiektywu i ogromna ziarnistość. Obraz taki traci swoją fotograficzną doskonałość i zmierza w rejony zarezerwowane dla rysunku, grafiki. Nie jest to moja recepta na całą fotografię ale zapragnąłem mieć taką formę wyrazu "pod ręką". Parę lat zajęły poszukiwania materiału i formatu który da tak ogromne ziarno, że będę bezdyskusyjnie zadowolony. Równolegle badałem sprawę powiększeń z negatywu małoobrazkowego i optyki do tego formatu - aż do skrajnych kombinacji które dają odbitki mylone z odbitkami z negatywów wielkoformatowych (ale o tym innym razem). Koniec końców dotarłem w miejsce które daje mi satysfakcję - i tak uzbrojony pojechałem na spotkanie (warsztaty?) Kolodionowe do Wolimierza.

Tu dochodzimy do sprawy własnych preferencji i "jedynie słusznych" poglądów które utrudniają życie i wpędzają ludzi w niepotrzebne schematyczne myślenie. Podczas wieczornych dyskusji doszło do rozmowy o "akceptowalnej krotności powiększenia". Głos (między innymi) zabrałem ja i Rafał Biernicki. Bardziej skrajnie być nie mogło bo Rafał robi ambrotypy 60x60cm i stykówki w rozmiarach które są znacznie większe niż 8x10 cala. Szczerze mówiąc to do dzisiaj mam ciarki jak przypomnę sobie jego portrety (stykówka 30x40cm). W każdym razie Rafał twierdzi, że styk jest najlepszy a powiększenie nie powinno byc większe niż pięciokrotne. Rozumiem to doskonale - sprawne oko artysty wychwytuje "powiększenie" i jeśli twój cel jest inny to rzeczywiście ciężko z tym żyć. Obraz traci swoją naturalność, inaczej odbierany jest rysunek obiektywu, itp. Ja natomiast twierdziłem, że powiększać można "bez końca" :) I teraz wyjaśnimy kto miał rację :) Kogo "mojsza jest najmojsza" i czy lepsza jest koparka, czy wywrotka :)

Nikt nie ma racji...a może jeszcze lepiej będzie powiedzieć, że obaj mamy racje. To są dwie różne drogi, dwa różne cele. Ich istnienie nie wyklucza się nawzajem. To czego unika sie przy stykówkach stało się moim celem i to extremalnie uwypuklonym - i tak też powstało poniższe zdjęcie które wykonałem na warsztatach.. Wybaczcie jakość reprodukcji - nie miałem czasu zrobić tego na poważnie - poprawię jak skończę odbitki na wystawę.




Jest to wycinek z dwudziestokrotnego powiększenia, papier 50x60 więc "crop" jest niewielki. Poniżej wycinki obrazu które można powiększać.





Jak widać ziarno zdominowało strukturę obrazu. Tego właśnie szukałem.







Stary obiektyw z małą głębią ostrości "elegancko" rysuje to co jest poza płaszczyzną ostrości. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że to mały obrazek i nie jest to pięćseta ze światłem trzy :)





Tutaj, dzięki koszuli Piotra widać najlepiej jak została utracona "fotograficzna doskonałość".





Stykówka i odbitka.





Odbitkę robił Muligraph z Apo 50mm. Przy tej wielkości powiększenia cały sprzęt ciemniowy musi być tip-top. Bo inaczej zamiast ziarna będziemy mieli rozgotowane gluty. Docelowo będę robił na Focomacie 1C - bedzie jeszcze ostrzej.




Za ziarenko dziękuje kombinacji Tmx3200 i Rodinal 1+25 (iso 1000) a rysowaniem zajęła się Leica IIIg z Summarem 50/2 (obiektyw z 1936 roku, powłoki naniesione po wojnie).

Jestem baaardzo zadowolony. Ale jak uruchomie horyzontalnego Dursta to z chęcią zrobię kolejne eksperymenty - np. portret - malutki wycinek z całej klatki - czyli pięćdziesięciokrotne lub większe powiększenie na papierze 40x50 lub 50x60. Tak czy owak moja Leica po parudziesięciu latach bezczynności będzie miała pracowity sezon :)

Na koniec informacja dla lubiących ziarno - straciłem pare lat bo uparłem sie jak idiota, że będę używał jakiegoś klasycznego negatywu a nie na emulsji z kryształami "T". Gotowałem biedne czterysetki w różnych zupach nadaremnie. Nic nawet się nie zbliża do kombinacji 3200 + Rodinal. Nie traćcie czasu :)

poniedziałek, 6 lutego 2012

King Size...z ziemi włoskiej do Polski :)



Długo dojrzewałem do tego urządzenia, być może nie wierzyłem, że kiedykolwiek będę je miał. Strasznie ciężko je kupić - zazwyczaj jest to poprzedni model (HL2501AF) i z zylionem roboczogodzin na karku. O ile mechanika jest niezniszczalna to filtry atakowane lampą o niecodziennej mocy mogą być wypalone. A filtry są wielkie i bezcenne. Rozmyślania o nim i jego wykorzystaniu są podobne do tych o Ferrari wyciskanym na torze Monza :)

Udało się, jest i to ten najwspanialszy...na dodatek w dziewiczym stanie, chyba robił koszty w firmie bo odbitek raczej wiele nie naświetlił :) Przedstawiam Wam najwspanialszy powiększalniktej planety : Durst HL2506AF





Jest to powiększalnik horyzontalny na negatywy do 10x10 cala. Dedykowany do dużych i baaaaaardzo dużych odbitek. Zaprojektowany bez żadnych kompromisów i mający takie możliwości, że najbardziej wybredny użytkownik może spędzić resztę życia na szukaniu jakiegoś "ale". Durst chyba świadomie stworzył maszynę która
nie będzie wymagała ulepszeń ani nie będzie ograniczona żadnym szalonym pomysłem na jego wykorzystanie. Tu tylko twoja fantazja stawia ograniczenia - i (niestety) finanse. Skoro jesteśmy przy pieniądzach - cena w europie to jakieś 100-110 tyś eur...podobno jest jeszcze parę sztuk do wzięcia :) Jego "odpowiednik" ze stajni DeVere kosztował 1/4 tej kwoty - a innej konkurencji nie było. Różnica w cenie ogromna - ale podobna różnica jest w jakości wykonania i w możliwościach jakie one oferują.

Samo kupno to pół sukcesu, trzeba przygotować specjalne pomieszczenie, zrobić maskownice o rozmiarze 1,5x4,5 metra i stworzyć część mokrą do obróbki papieru w takim rozmiarze. Pomieszczenie mam, nad resztą muszę popracować :)

Pierwszy szok to gabaryty. Zdjęcia sporo mówią ale odczucie na żywo jest powalające. 260kg. 185cm wysoki. Szyny po których się porusza: 2, 4 lub 6 metrów - w zależności od tego jak wielkie chcemy robić odbitki. Rewolwer z obiektywami trzeba nieść w trzy osoby...




Klasę widać po pierwszym uruchomieniu. Kolos cichutko podjeżdża od końca szyn, kalibruje swoją pozycję i ustawienie AF po czym wraca na miejsce startu i rozgrzewa lampę. Po parudziesięciu sekundach wyłącza wentylatory (chyba 7 sztuk) i jest gotowy do pracy. Całość dzieje się tak pewnie, precyzyjnie i z taką finezją, że można chwilę postać z otwartymi ustami :) Słoń w składzie porcelany :) Jakość i precyzja wykonania są dosłownie obłędne. Zostaje wybrać format negatywu, ustawić odpowiedni obiektyw i założyć mieszacze światła obsługujące dany format.



Źródło światła to halogen o mocy 2kW. Stąd też potrzeba wydajnego chłodzenia - chłodzona jest nawet obudowa głowicy i...mieszacze światła :) Halogen jest wsadzony w zewnętrzny reflektor który powierzchnie odbijającą ma...pokrytą powłokami :) Szybki w karetce również mają powłoki. Jedna szybka kosztuje 600eur :(

Większość obsługi odbywa się poprzez "le panel" który można zamontować po obu stronach. Samo wyzwalanie, regulacje ostrości, wielkości powiększenia i parę innych drobnostek można realizować pilotem. Którego niestety nie mam...ale może będę miał :)



Siła, barwa i jej gęstość są mierzone w ostatnim mieszaczu - zapewnia to stuprocentową powtarzalność - nastawy zawsze są identyczne, system jest odporny na przeszkody takie jak zużywające się filtry, lampa czy blednące odbłyśniki. Gdy wszystko gra to otwiera się migawka (centralna, jakieś 10cm średnicy) i następuje naświetlenie. Jak odbitka jest cacy to możemy sobie parametry wprowadzić w pamięć lub wydrukować na mikro drukarce - jest na panelu.

Drugi szok to...suche dane z instrukcji. Z negatywu małoobrazkowego można zrobić ponad czterystukrotne powiększenie - około 12,5 metra dłuższy bok odbitki. Oczywiście nie ma papierów w takim rozmiarze więc trzeba robić "cropy" na paru arkuszach i później je złożyć. Jak się robi "cropy" ? Karetka negatywowa jeździ góra-dół i lewo-prawo w zakresie 26cm :) Tego (i wielu innych rzeczy) nie oferuje żaden inny powiększalnik.



Nie będę już więcej wypisywał, cóż on takiego jeszcze może...śmiało możecie coś wymyślić i założyć, że on może to zrobić :)

Zdam relacje z robienia pierwszych dużych odbitek. I nieśmiało rozglądam się za jakąś panoramiczną kamerą 6x17 lub 6x12...takie panoramy mogą się z nim wykazać :)

niedziela, 6 marca 2011

Wiosna !!

Dzisiaj (mimo, ze lekko sztywny jestem bo sie przedźwigałem przy wnoszeniu blatu do pracowni) nie wytrzymałem w domu i pojechałem z Filipem rozpocząć sezon :)

5km od domu "znalazło się" fajne miejsce :)

Tachihara 8x10 z Symmarem 300/500mm uwieczniona fiszem 8mm :)






"Ofiara" z ciut innej perspektywy

Obiektyw Emil Busch Vademecum. Wsadzony w Copala 3, na zdjeciu z jedna soczewka (monokl) 45cm. Te śliczne szkiełka najbardziej trafiaja w mój gust jeśli chodzi o obiektywy soft-focus. Są bezwstydnie malutkie i bardzo uniwersalne. 4 monokle (15, 25, 35 i 45cm) co razem daje 5 "normalnych" obiektywów, 5 szerokokątnych i 4 krajobrazowe. Krycie od 9x12 do 30x40, monokle 25, 35 i 45 kryja 8x10cala. Chyba dokupię jeszcze 55 i 65cm.



Reszta robiona standartem czyli Symmar 300/500




Połowiczny efekt końcowy. Zwróćcie uwagę na białą kreskę w lewym górnym rogu szitki z pierwszego zdjęcia. To właśnie po to na materiałach Efke jest informacja, że wymieniają materiały z felerami... Dość irytujące w małym obrazku, w 8x10 raczej nie do przyjęcia, chyba czas zmienić film bo to już któraś z kolei szitka z takim gratisem. Na 4x5 też się trafiają. Na szczęście wykonałem dwa strzały, jeden ma ekspozycje większą o 1ev i jest bez zarzutu.



W tygodniu zrobię odbitki, powiększlnik 8x10 jest już na stanowisku :)

czwartek, 24 lutego 2011

Kalibracja negatywu, część druga

W części drugiej opiszę naświetlanie i wywoływanie negatywu.

Kalibracja zaczyna się od naświetlenia negatywu. Trzeba wykonać szereg naświetleń fotografując szarą kartę. Oryginał Kodaka odbija 18% światla i najlepiej korzystać z niego, niemniej nie jest to bezwzglednie konieczne. Karta musi być szara i co najważniejsze - matowa. Powierzchnie półmatowe i błyszczące odbijają zbyt dużo światla. Kolejna ważna rzecz to aparat z pewną migawką. Czasy muszą odpowiadać tym które są nastawione, dopuszczalny błąd nie powinien być większy niż 10%. Błedy mają to do siebie, że potrafią się zsumować i cała zabawa skończy się dziwnym wynikiem - migawki "ciągnące" czasy to jeden z najczęstszych problemów, efektem jest zawyżona czułość. Następny jest światłomierz, jego też musimy być pewni, najlepiej używać porządnego światłomierza z pomiarem punktowym. Nie jest to konieczne, może być to równiez w miarę współczesny światło
mierz który mierzy światło padające i odbite. Można oczywiście używać światłomierza wbudowanego w aparat - ale tutaj pomyłki są częste, zwłaszcza w parunasto-parodziesięcioletnich aparatach. Zazwyczaj mierzą poprawnie gdy światła jest dużo, błąd pojawia się przy mniejszej ilości światła i im ciemniej tym większe zafałszowanie. Tą przypadłościa obarczone są również niektore światłomierze zewnętrzne...niestety jedyny sposób na wykrycie tego to porównanie z porzadnym, współczesnym światłomierzem zewnętrznym. Rodzaj pomiaru również jest ważny - przy oryginalnej szarej karcie, porządny światłomierz da taki sam wynik dla obu rodzaji pomiaru - padającego i odbitego. Jeśli karta nie jest oryginalna, używajcie tylko pomiaru światła odbitego.

Karta powinna być ustawiona prostopadle do aparatu, równomiernie oświetlona a siła światla taka żeby pozwalała na naświetlenie całości bez "zahaczania" o czasy przy których wystepuje efekt Schwarzschilda. Pomijając parę wyjątków (jak Efke/Adox) które są na niego nieczułe do parudziesieciu sekund lub wymagają stałej korekty o np. 1/3EV powinniśmy mieć tak silne światło żeby się na Schwarzschilda nie załapać.
Kartę najlepiej oswietlić dwoma lampami - po bokach, pod takim kątem żeby nie było na niej żadnych odblasków (patrząc z pozycji aparatu oczywiście). Można również używac lamp błyskowych i tu powtarzalność ma ogromne znaczenie.

Aparat powinien mieć ostrość ustawioną na nieskończoność a szara karta powinna zajmować cały lub większość kadru. Jeśli nie zajmuje całego to otoczenie nie powinno być zauważalnie jaśniejsze od samej karty. Obiektyw powinien mieć osłonę p/s - żeby nie swieciło w niego światło bezpośrednio z lamp. Przykładowe ustawienie:



Naświetlamy taka ilość negatywu jaką będziemy wywoływac docelowo - czyli np. caly małoobrazkowy film a nie tylko tyle ile fizycznie zajmie test, wolne klatki naświetlimy naświetlajac szarą karte w punkt czyli tak jak pokazuje światłomierz (V strefa).

Czułości podawane przez producentów zazwyczaj są wyższe od czułości faktycznej. Dlatego proponuje wykonywać naświetlenie w zakresie od +2EV do tego co deklaruje producent. Czyli dla "czterysetki" wykonamy naświetlenia obejmujące czułości od 100 do 400ISO

Czułość jest stopniowana co 1/3EV, tak również skala w światłomierzach. Niestety większość obiektywów w małym i średnim formacie ma skok przysłony co 1/2EV lub co....1EV :) Można się gimnastykować i próbować ustawiać przysłone co 1/3EV lub można pójść na łatwizne i robić co 1/2EV. Wtedy czułości wyjdą np. 200, 300, 400 a nie 200, 250, 320 i 400.

Naświetlanie:

Dla przykładu użyje filmu o czułości 400 (deklarowanej rzecz jasna)

Pierwsze 3-4 klatki możemy pstryknąć z zasłoniętym obiektywem, nienaświetlona część negatywu również będzie potrzebna.

Ustawiamy światłomierz na 100ISO i mierzymy szarą kartę. W moim przypadku ekspozycja wyniosła f/1,4 i 1/250. Naświetlamy jedną lub parę klatek wg tego wskazania (żeby wyraźnie oddzielić nienaświetloną część negatywu)

Ustawiamy ekspozycję tak żeby wyniosła -4EV w stosunku do pomiaru dla 100ISO. Czyli f/2,8 i 1/1000 w tym przypadku.

Wykonujemy serie (5 klatek) naświetleń począwszy od w/w f/2,8 i 1/1000 - każda kolejna klatka będzie miała przysłone przymkniętą o 1/2EV w stosunku do poprzedniej. W ten sposób naświetlmy czułości od 100 do 400iso, klatki te posluża do ustalenia faktycznej czułości negatywu.

Ponownie naświetlamy pare klatek wg wskazań światłomierza żeby oddzielic tą cześć od następnej.

Teraz ustawiamy ekspozycję tak żeby wyniosła +3EV w stosunku do pomiaru dla 100ISO - czyli f/1,4 i 1/30

Ponownie naświetlamy 5 klatek, przymykając przysłonę o 1/2EV za każdym razem. Te klatki posłużą do sprawdzenia czy czas wywoływania jest prawidłowy.

Teraz możemy zostawić dwie klatki puste i resztę negatywu naświetlić wg wskazań światłomierza.

Wywoływanie:

Wywołać negatyw można na wiele sposobów w zależności od upodobań i możliwości. Najważniejsza jest powtarzalność tego procesu i dobranie odpowiedniego wywoływacza i sposobu mieszania.
Czy stosować wstępne zwilżanie przy filmach małoobrazkowych? Bez znaczenia - byle zawsze robić tak samo.
Przerywać wodą czy przerywaczem? Jak wyżej...

Termometr nie musi być laboratoryjny ale musi być zawsze ten sam.
Czas i sposób płukania filmu również.

Wywoływacz nie może być zbyt łagodny. W Rodinalu 1+100 lub d76 1+3 będzie ciężko lub w ogóle się nie uda wywołać tak żeby klatki prześwietlone o 3EV (VIII strefa) osiągnęły wymaganą gęstość. Również mieszanie powinno być dość częste - 10 obrotów co minute to raczej minimum, najlepiej mieszać co pół minuty.

Czasy zawsze liczymy do momentu wlania kolejnej kąpieli. Jeśli chcemy wywoływać 6 minut to przy 5,50 koreks powinien być już pusty i gotowy do wlania kolejnej kąpieli.

Czas i sposób pierwszego wołania możemy wziąść z danych producenta lub z tabelek latających po internecie czy własnych doświadczeń. To będzie punkt wyjścia, co z nim zrobimy później to okaże się po pierwszch testach na papierze.

Chyba ująłem wszystko co ważne. Postaram się szybko napisać kolejny odcinek - ten się przeciągnął przez styczniową chorobę i modernizacje pracowni która trwa już caly luty.

Śmiało pytajcie o sprawy które nie są do końca zrozumiałe lub w ogóle stwarzają jakiś problem. Czasami rzeczy "oczywiste" psują całą procedurę, szkoda czasu i materiałów.